"Nie dotykaj kierownicy". Taksówki bez kierowcy wolno zdobywają rynek
Dobrze radzą sobie na drodze i przekonują niższą ceną. Jeśli myślicie, że samochody bez kierowcy to pieśń odległej przyszłości, to jesteście w błędzie. W Phoenix takie taksówki działają już od kilku lat, a teraz pojawiają się w kolejnych miastach. Jednak nie tak szybko, jak można byłoby podejrzewać.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
"To doświadczenie może wydawać się futurystyczne, ale zasady są takie jak zawsze - więc proszę, zapnij pasy. My zajmiemy się jazdą, więc nie dotykaj kierownicy, ani pedałów podczas twojej przejażdżki" – tak brzmi wypowiedziany sterylnym, kobiecym głosem komunikat, który słyszą klienci autonomicznych taksówek Waymo, działających w Phoenix w Arizonie. Osoba, która zamówiła taką usługę, musi skorzystać z aplikacji, by otworzyć drzwi podstawionego pojazdu, a po zajęciu miejsca w środku – znów przy pomocy aplikacji – informuje, że kurs może się już rozpocząć.
Jak informuje Oskar Górzyński z Polskiej Agencji Prasowej, odpowiednio dostosowany Jaguar I-Pace, na którego karoserii zamontowano potrzebne czujniki, nie traci czasu i sprawnie, choć raczej ostrożnie, włącza się do ruchu. Jazda jest raczej spokojna, a samochód nie przekracza obowiązujących limitów prędkości. Firma oferuje komercyjne usługi od 2018 r. i sukcesywnie się rozrasta. Tempo zmian nie jest jednak szalone. Jak informuje PAP, od sierpnia 2023 r. autonomiczne taksówki Waymo jeżdżą w San Francisco, a od października darmowe kursy, mające zachęcić pasażerów, oferowane są w Los Angeles. Na ulicach Teksasu trwają zaś testy.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Atutem taksówek bez kierowcy jest cena, która jest nieco niższa niż w przypadku tradycyjnych taksówek, a nawet przewozów na aplikację. Nie przekonuje to jednak każdego. Wiele osób nie jest w stanie zdecydować się na powierzenie swojego bezpieczeństwa algorytmom. Mieszane uczucia mają też kierowcy, którzy dzielą ulice Phoenix z automatycznymi taksówkami. "Mam wrażenie, że one jeżdżą jak nastoletni kierowca uczący się prowadzić samochód. Ciężko jest przewidzieć, co zrobi" - mówi cytowany przez PAP Eric, pracownik firmy ubezpieczeniowej z Gilbert pod Phoenix.
Obiektywnie jednak autonomicznym taksówkom niewiele można zarzucić. Waymo w swoim raporcie nt. bezpieczeństwa po przejechaniu przez pojazdy firmy 1 miliona mil (1,6 mln km) doniosła o dwóch znaczących kolizjach - bez ofiar ani obrażeń - i 18 mniejszych, z czego w 10 przypadkach to żywi kierowcy wjechali w nieruchomy pojazd autonomiczny. W maju 2023 r. jeden z pojazdów firmy zabił jednak przechodzącego przez ulicę psa.