Auto naprawione, a nie pojedzie. Trzeba jeszcze zapłacić w ASO
Komisja Europejska przedłużyła obowiązywanie rozporządzenia MV BER/GVO o kolejne 5 lat. Dzięki temu możemy serwisować pojazdy w niezależnych warsztatów i korzystać z części, które nie noszą logo producenta auta. Niestety nie rozwiązuje to największych obecnie problemów.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Dzięki regulacjom rozporządzenia GVO w okresie trwania gwarancji możemy serwisować pojazd w innym warsztacie niż autoryzowany. Co więcej, można też korzystać z części oryginalnych, ale bez wybitego na nich czy na opakowaniu logo producenta samochodu.
Słowem – dzięki temu wielu użytkowników możne znacząco obniżyć koszty serwisu i napraw stosunkowo młodych aut. Nie od dziś bowiem wiadomo, że w ASO bywa drogo, a czasami ceny są wręcz zaporowe. Niedawno Komisja Europejska przedłużyła obowiązywanie rozporządzenia na kolejne pięć lat. Niestety branża donosi, że pomimo tego powstaje niekiedy problem z innej strony.
Bez danych naprawa niemożliwa
Jak informuje branżowy serwis warsztatowiec.info, obecnie niezależne warsztaty zmagają się z barierami nierzadko nie do przejścia. Chodzi o dotyczące pojazdów dane oraz informacje techniczne, które nie są i nie muszą być udostępniane przez producentów aut. Przez to warsztaty niezależne nie mogą świadczyć kompleksowych usług serwisowych, ponieważ brak komunikacji z samochodem powoduje, że naprawa nie jest kompletna. W wielu modelach aut nie da się wykonać nawet podstawowego przeglądu, wymaganego przez producenta do uznania gwarancji.
Niestety Komisja Europejska już zapowiedziała, że kolejny pakiet poprawek w rozporządzeniu pojawi się dopiero za pięć lat. "Warsztatowiec" informuje, że europejskim aktem prawnym, który będzie regulował tę kwestię, będzie tzw. Data Act., czyli rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie zharmonizowanych przepisów dotyczących sprawiedliwego dostępu do danych i ich wykorzystywania.
Niestety jest to akt ogólny dla wszystkich producentów, a branża motoryzacyjna potrzebuje szczegółowych rozwiązań tylko dla swojego sektora. Chodzi o to, by koncerny samochodowe nie mogły się zasłaniać tajemnicami handlowymi i odmawiać dostępu do danych oraz zasobów pojazdu pod pretekstem cyberbezpieczeństwa.
Doświadczenia branży są takie, że pod tym właśnie pretekstem, w dobie cyfryzacji pojazdów, producenci aut coraz bardziej utrudniają naprawy i serwisowanie pojazdów, eliminując częściowo, a niekiedy całkowicie możliwość ingerencji przez serwisy niezależnie, więc jednocześnie eliminując te podmioty.
Mechanicznie wszystko jest ok. Teraz trzeba jechać do ASO
Tak nierzadko kończą się naprawy w warsztatach niezależnych, do których przyjeżdżają klienci z poważnymi usterkami mechanicznymi. W ASO dowiadują się, że naprawa jest horrendalnie droga, więc szukają innego rozwiązania. Zamiast złomować pojazd, próbują go wskrzesić. Tym bardziej, że mowa o kilkuletnich autach.
Wizyta w warsztacie niezależnym nierzadko przynosi ulgę, kiedy klient dowiaduje się, że naprawa (czasami na używanych częściach) okazuje się tańsza, a niekiedy w ogóle możliwa. Zamiast wymieniać cały podzespół (np. przekładnię), warsztaty wymieniają jedną część (np. łożysko).
Niestety nie zawsze kończy się to happy endem, jeśli w jakiś sposób podzespół czy część komunikuje się z komputerem auta. Po wymianie części lub podzespołu, a niekiedy nawet tylko jego naprawie, pomimo iż wszystko mechanicznie jest sprawne, auto nie działa. Dlaczego? Ponieważ wymagana jest adaptacja, programowanie, niekiedy po prostu połączenie z centralą producenta, że część została wymieniona i może być – zdalnie – uruchomiona. Okazuje się, że pomimo naprawy w warsztacie niezależnym i tak konieczna będzie wizyta w ASO. A może być tak, że ASO odmówi wykonania pewnych czynności tłumacząc się kwestiami bezpieczeństwa.
– To auto stoi i czeka na wizytę w ASO – opowiada anonimowy właściciel warsztatu, którego mechanicy naprawili zawieszenie w bardzo luksusowym modelu. – Wszystko co trzeba, zostało wymienione; na częściach oryginalnych i powinno działać. Ale trwają negocjacje z ASO, żeby można było to uruchomić, bo ja takich możliwości nie mam. Ile to potrwa? Nie wiem. Pewnie wszystko zależy od pieniędzy – dodaje.