Podium zespołu Kubicy, solidny występ "Piekarzy". Toyota wygrywa na włoskiej ziemi
Toyota #7 odniosła zwycięstwo podczas 6h of Monza - 5. rundy Długodystansowych Mistrzostw Świata. W klasie LMP2 3. miejsce zajął Team WRT #41, którego członkiem jest Robert Kubica, a polski Inter Europol Competition był 5.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Wyścig już na dzień dobry rozpoczął się od chaosu - jest to dość typowe dla pierwszej szykany na torze Monza. Ku rozczarowaniu tifosi Toyota #8 zderzyła się z Ferrari #51. Za ten błąd japońska załoga otrzymała 10 sekund kary.
To nie był jednak koniec. Następnie bowiem załoga #8 otrzymała kolejną bonusową minutę w postaci stop & go. Aston Martin ekipy D’Station Racing #777 po otrzymaniu uderzenia od Toyoty przed słynną szykaną Ascari wleciał w bandę, wpadł w żwir i zakończył udział w rywalizacji. Dodatkowo na tor musiał zostać wezwany samochód bezpieczeństwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sam start nie poszedł po myśli załóg z większymi lub mniejszymi polskimi akcentami. W sobotę pole position dla WRT #41 zdobył Robert Kubica, lecz już po kilku okrążeniach auto, za kierownicą którego siedział Rui Andrade, spadło na 5. lokatę. Kuba Śmiechowski w Inter Europol Competition trzymał tempo, plasując się na 6. pozycji.
Im dalej, tym wyścig wyglądał lepiej dla "Piekarzy". W okolicach połowy byli oni sklasyfikowani na drugiej lokacie, a walka o najwyższe cele stawała się coraz bardziej realna. Niestety jednak nie wszytko poszło potem po myśli zespołu Inter Europol Competition. Fabio Scherer popełnił błąd w Ascari i musiał ratować się przejazdem przez pułapkę żwirową. Nie stracił wiele czasu, lecz za to aż dwie pozycje.
Różnice były naprawdę niewielkie przez cały wyścig - czołówka LMP2 trzymała się bardzo ciasno. Ostatecznie jednak zarówno Team WRT #41, jak i Inter Europol Competition #34 musiały zanotować o jeden pit-stop więcej niż konkurenci. #41 zakończyło wyścig na 3., a IEC - na 5. lokacie.
Pomogła w tym awaria Team WRT #31 - samochód ekipy na zaledwie 20 minut przed końcem wyścigu całkowicie odmówił posłuszeństwa. Louis Deletraz zdołał również rzutem na taśmę wyprzedzić Olivera Jarvisa, wywalczając podium dla WRT #41. To bardzo pomogło ekipie w utrzymaniu się na pozycji lidera klasyfikacji generalnej klasy LMP2.
Jeżeli zaś chodzi o cały wyścig, stał on pod znakiem rywalizacji Toyoty i Ferrari, chociaż namieszać próbował również nieźle dysponowany we Włoszech Peugeot. Francuzi objęli nawet prowadzenie po pierwszym samochodzie bezpieczeństwa i trzymali dobre tempo. Ostatecznie jednak to Toyota #7 i Ferrari #50 zdominowały rywalizację.
Koniec końców stajnia z Maranello robiła co w swojej mocy, by odnieść triumf przed własną publicznością. Zabrakło 14 s - tyle przewagi na mecie miała Toyota #7. Podium uzupełnił Peugeot, a czołową piątkę - Toyota #8 i Ferrari #51, które w ostatnich minutach rywalizacji toczyły pomiędzy sobą naprawdę pasjonującą batalię.