Znaki D‑42 i B‑33. Rusza wielka akcja usuwania ich z dróg
Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego opublikowała listę znaków, które już niebawem zaczną znikać z dróg. Nie będzie to oczywiście skutkiem przypadku, a szeroko zakrojonego audytu. To dobra informacja dla kierowców.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
KRBRD przyjęła program realizacyjny na lata 2024 i 2025. Wśród wielu punktów, jakie tam umieszczono, jednym z najbardziej interesujących jest "Weryfikacja oznakowania na drogach krajowych". Zgodnie z dokumentem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad do końca 2024 r. ma przeprowadzić audyt na podległych sobie trasach. W 2025 r. przeprowadzone mają być prace związane z usunięciem niewłaściwego oznakowania. Jak wynika z planu realizacyjnego, z dróg zniknąć ma 9000 znaków. Jakich?
Dokument KRBRD wymienia:
- D-42: obszar zabudowany,
- B-33: ograniczenie prędkości,
- B-25: zakaz wyprzedzania,
- B-26: zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe,
- B-36: zakaz zatrzymywania się,
- A-8: skrzyżowanie o ruchu okrężnym,
- A-16: żółty znak ostrzegający o zbliżaniu się do przejścia dla pieszych,
- A-30: inne niebezpieczeństwo.
GDDKiA będzie racjonalizować oznakowanie na drogach. Nie zawsze będzie to jednak oznaczało np. przesunięcie granic obszaru zabudowanego w miejscu, gdzie nie widać zbyt wielu domów czy podniesienia limitu prędkości. "Weryfikacja ta będzie przeprowadzana z naciskiem na nadmiarowość oznakowania, dodatkowe podkreślenie, przypomnienie kierowcom". Można więc podejrzewać, że zazwyczaj audyt ograniczy się do wytypowania znaków, które powtarzają i tak oczywistą informację.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Usunięcie nadmiarowego oznakowania też będzie jednak dużym krokiem naprzód. Polska nie od dziś zmaga się z absurdalnym gąszczem znaków. Na niektórych drogach i ulicach jest ich tak dużo, że kierowcy po prostu przestają zwracać na nie uwagę. W efekcie mogą zignorować te, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa.
Kierowcy od lat wyczekują solidnego przeglądu oznakowania na polskich drogach, dostosowania do rzeczywistości ograniczeń prędkości czy granic obszaru zabudowanego. W końcu chyba każdy zna miejsce, gdzie najprawdopodobniej bez potrzeby obowiązuje zbyt niski limit prędkości lub obszar zabudowany ciągnie się w miejscu, gdzie nie ma domów.
Realizowane przez GDDKiA zadanie najprawdopodobniej nie rozwiąże w pełni tego problemu, ale nie warto siedzieć z założonymi rękami. Jeśli uważamy, że znaki powinny się zmienić, najlepiej skorzystać z internetowej, policyjnej mapy zagrożeń bezpieczeństwa. Mundurowym można zgłosić przypadek nieprawidłowego oznakowania i mieć nadzieję, że coś się zmieni.