Rosjanie mają oficjalny plan dla motoryzacji. Musieli spuścić z tonu
Jeszcze kilka miesięcy temu władze Rosji obiecywały swoim obywatelom deszcz pieniędzy, który zapewni rosyjskiej motoryzacji intensywny wzrost. Teraz gotowy jest oficjalny dokument strategii państwa. Obiecywane wcześniej bajońskie kwoty zniknęły, a z dokumentu wynika, że ambicją Rosji jest odbicie własnego rynku, na którym teraz coraz śmielej poczynają sobie Chińczycy.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Pieniędzy dla Rosji będzie mniej
Rosyjski rząd przyjął strategię rozwoju przemysłu motoryzacyjnego w latach 2023-2035. Jak informuje serwis autostat.ru, z dokumentu zniknęła sygnalizowana we wcześniejszych oświadczeniach strony rządowej kwota 2,7 tryliona rubli (ok. 169 bilionów zł). Jak zaznaczono w dokumencie, główną część finansowania programu inwestycyjnego powinien zapewnić biznes. Zapisano za to, że rosyjski rząd chce w tych latach wydać od 500 do 600 mld rubli na pobudzenie popytu wewnętrznego i tyle samo na rozwinięcie eksportu.
Program podzielono na trzy etapy. W latach 2023-2025 rząd ma wydać 300 mld rubli (18,9 mld zł) na rozwój krajowej produkcji krytycznych komponentów samochodowych. W olejnych etapach, w latach 2026-2030 oraz 2031-2035, w Rosji mają powstać rodzime układy kierownicze, układy ABS i ESP, czujniki do zespołów sterowania, płytki drukowane, chipy, a nawet rodzime zespoły przycisków. Dziś rosyjskim firmom brakuje takich części i samochody zjeżdżają z taśm montażowych bez wyposażenia, które w Europie jest obowiązkowe lub oczywiste.
Zgodnie z planem rosyjskiego rządu motoryzacja ma być też bardziej rosyjska. Plan przewiduje dwa scenariusze – podstawowy i optymalny. W tym pierwszym do 2035 r. udział rosyjskich aut ma wzrosnąć z obecnych 40 proc. do 60 proc. W scenariuszu optymalnym udział samochodów rosyjskich marek w krajowym rynku ma wynieść 80 proc. Rządowy plan przewiduje również skuteczniejszą ochronę rynku przed importowanymi samochodami. Po co to wszystko? By wyciągnąć rosyjski przemysł z kryzysu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
W objęciach Chin
Rosyjski rynek motoryzacyjny w 2022 r. skurczył się o 59 proc. Spośród 636 tys. kupionych w Rosji aut 29,4 proc. stanowiły pojazdy krajowych marek. Na drugim miejscu znalazły się firmy koreańskie (19,5 proc.), a na trzecim chińskie (19,2 proc.). W rzeczywistości sytuacja jest jeszcze mniej korzystna dla rynku.
Choć w 2022 r. do życia z modelem 3 wrócił rosyjski Moskwicz, to pod tą marką oferuje się po prostu chińskiego Sehola X4. Nawet jeśli sprzedawane moskwicze zostaną zaliczone jako auta rosyjskie, to w rzeczywistości nie będzie to miało wpływu na rozwój kompetencji rosyjskiego przemysłu. Kaliningradzki zakład Avtotor, w którym wcześniej składano auta BMW, teraz będzie służył do produkcji chińskich aut. W grudniu na rosyjski rynek wszedł chiński samochód elektryczny Zeekr 001, crossover Jetour X70 Plus, Haval Cool Dog, Jetta VA3 (wersja Volkswagena na chiński rynek), Changan UNI-V czy Li Auto L9 SUV.
Skąd takie nagromadzenie chińskich nowości? Przed agresją na Ukrainę w w Rosji obecnych było 60 firm motoryzacyjnych. Dziś działa ich tam 14. Tylko trzy z nich są rosyjskie, a pozostałe chińskie. Zachodnie firmy motoryzacyjne opuściły swoje fabryki, a bez wsparcia w postaci komponentów Rosjanie nie byliby w stanie produkować aut, nawet jeśli chcieliby to robić bez zgody europejskich marek. Tę lukę starają się wypełnić Chińczycy, a ich sukces będzie dla Moskwy równie kłopotliwy jak obecne braki.
Czas pokaże, ile z planów rosyjskiego rządu uda się zrealizować. Jeśli jednak już teraz musiał on wycofać się z podawanych wcześniej do publicznej wiadomości kwot na inwestycje, można spodziewać się, że w praktyce nawet te plany okażą się jedynie pobożnymi życzeniami.