Toyota Yaris Cross debiutuje w czasie pandemii. "Byłem" na jej premierze i chcę wrócić do normalności
Miał być splendor, stoisko na salonie samochodowym w Genewie, mnóstwo dziennikarzy i kuluarowe ploteczki. Jest link do strony, krótka prezentacja i podziękowanie za obecność. Premiera nowej Toyoty Yaris Cross pokazała mi, jak wiele straciliśmy przez koronawirusa.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Już odwołanie marcowego salonu samochodowego w Genewie było dla branży motoryzacyjnej olbrzymim ciosem. Wcześniej tylko II wojna światowa była w stanie przeszkodzić w zebraniu się na halach Palexpo, gdzie największe firmy motoryzacyjne mogły na "ziemi niczyjej" pokazać swoje nowości.
W takich warunkach, choć hale pękały w szwach, a podłączenie się do wi-fi graniczyło z cudem, można było z bliska przyjrzeć się modelom, które w ciągu najbliższego roku pojawią się na drogach. Do niektórych aut stało się w kolejkach po kilkadziesiąt minut, tylko po to, by zrobić niewyraźne zdjęcie. To był cud, jeśli w tym samym momencie Chińczycy nie wchodzili w kadr, mierząc, fotografując i przekazując instrukcję do fabryki, gdzie już startowała produkcja bardzo podobnego samochodu, tylko z lokalnym znaczkiem.
Tym razem jednak otrzymałem link do strony, gdzie punktualnie o 10.00 "blokada została zwolniona", a mym oczom ukazał się filmik o nowej Toyocie Yaris Cross. Nawet bez zerkania na klip z uśmiechniętymi ludźmi uprawiającymi sport wiem, że to auto będzie się sprzedawać. Segment jest chłonny, a sam Yaris Cross wygląda całkiem nieźle i ma gumki do zabezpieczenia zakupów. Znając Toyotę pewnie będzie mało palił.
Oczywiście, że siedzenie w szlafroku z kawą w ręce jest niezwykle wygodnym sposobem pracy. Zazwyczaj premiery wiązały się z pobudkami o nieludzkiej godzinie, przelotem na miejsce, przyjrzeniu się autu, zjedzeniu minikanapki i powrotu do domu przed północą. Lecz przynajmniej wtedy mógłbym coś powiedzieć o pozycji za kierownicą, materiałach, wykonaniu. Zazwyczaj i tak każda wpadka jakościowa kończyła się szybkim tłumaczeniem twórców, że to egzemplarz "przedprodukcyjny", ale mógłbym napisać coś więcej niż to, co znalazłem w ociekającej słodyczą informacji prasowej.
Zobacz również: Toyota Corolla z gigantycznym przebiegiem
Tak naprawdę z rzeczy, które musicie wiedzieć o Yarisie Cross, to fakt, że ma on trzycylindrowy silnik o pojemności 1.5 litra połączony z układem hybrydowym. Łączna moc to 116 KM. Auto może mieć napęd na cztery koła, a w stosunku do nowego Yarisa, Cross został podniesiony o 30 mm. Terenowa stylizacja nie przeszkodziła na zamontowanie nawet 18-calowych felg. Ale tego wszystkiego możecie dowiedzieć się na stronie producenta.
Najgorsze jest jednak to, że ktoś może zauważyć, że takie prezentacje bardzo dobrze "spinają się" w excelu. Po co wydawać miliony na stoisko w Genewie, jeśli kilkuminutowy film załatwia sprawę? Tylko że wcale to nie "załatwia" sprawy, choć rozumiem ryzyko związane z pandemią. Pozostaje jedynie siedzieć w domu i czekać na zakończenie tej dziwnej sytuacji.