Niemcy chcą zbroić Europę. Wielka fabryka tylko czeka
Wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych rozwiązań. W przypadku Volkswagena mogą oznaczać one powrót do korzeni i produkcję sprzętu wojskowego. Na dorocznej konferencji dotyczącej wyników finansowych prezes koncernu z Wolfsburga przyznał, że jest otwarty na wejście w ten sektor.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Deklaracja człowieka nr 1 w Grupie Volkswagen z 11 marca jest wynikową ostatnich wydarzeń kreujących nową sytuację geopolityczną świata: ekspansji Chin, polityki Donalda Trumpa oraz prób Unii Europejskiej uniezależnienia się od niej. Razem doprowadziły one już w tej chwili do spadku eksportu samochodów z Europy, a perspektywy na przyszłość są — w najlepszym wypadku — przynajmniej tak samo niepewne jak sytuacja obecna.
Jej głównym poszkodowanym jest największy producent w Europie, czyli Grupa Volkswagen. Cały niemiecki przemysł motoryzacyjny mierzy się obecnie ze znaczącą nadpodażą. Według stowarzyszenia producentów samochodów VDA w 2024 r. wyprodukowano w Niemczech 4,1 mln samochodów, co oznacza stagnację w kolejnym roku na poziomie 12 proc. niższym niż ten z czasów sprzed pandemii koronawirusa. Jeszcze w 2017 r. było to 5,65 mln aut.
Niewykorzystanie mocy produkcyjnych sięga nawet centralnej fabryki Volkswagena w Wolfsburgu. O ile jej zdolności wynoszą 870 tys. Golfów, Touranów, Tiguanów i Tayronów rocznie, opuszcza ją w tym czasie około pół miliona aut. Sytuacja ta nie zagraża co prawda tym historycznym zakładom, ale odbija się na pozycji pozostałych 18 obiektów produkcyjnych marki w Niemczech. W zeszłym roku media donosiły, że może ona doprowadzić do bezprecedensowej decyzji o zamknięciu trzech z nich.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Ostatecznie do tego nie doszło: przed świętami Bożego Narodzenia w 2024 r. zarząd marki podpisał umowę ze związkiem zawodowym IG Metall, w ramach której zobowiązał się do niezamykania żadnej ze swoich niemieckich fabryk i nieredukowania zatrudnienia w nich w najbliższym terminie.
Jako że bardziej niż na rozwiązanie problemu wygląda to na odsunięcie go w czasie, szybko pojawiło się pytanie, jakie będą dalsze losy tych zakładów. Zainteresowanie nimi wykazali już według nieoficjalnych ustaleń producenci samochodów z Chin. Okazuje się, że sam koncern może mieć jednak inny pomysł na ich zagospodarowanie.
Sektor obronny nową szansą dla Volkswagena
Podczas dorocznej konferencji poświęconej wynikom finansowym Grupy Volkswagen jej prezes Oliver Blume wyznał, że jest otwarty na pomysł wejścia w produkcję sprzętu obronnego. Zaznaczył przy tym, że nie prowadzi jeszcze żadnych konkretnych rozmów z partnerami w tym zakresie, ale o ile Volkswagen nie jest obecny w tym sektorze, to dysponuje dużymi kompetencjami i mocami produkcyjnymi, które mogłyby zostać w nim wykorzystane.
Prezes Blume mógł mieć tu na myśli doświadczenie zebrane przez ostatnie kilkanaście lat razem z Rheinmetallem: największym producentem amunicji w Europie, z którym Volkswagen prowadzi wspólnie, na zasadach joint venture spółkę Rheinmetall MAN Military Vehicles — jednego z największych w Europie producentów opancerzonych pojazdów transportowych.
Plotki na temat potencjalnej współpracy podsycił sam prezes niemieckiego koncernu zbrojeniowego Armin Papperger. Dzień po wypowiedzi Olivera Blume, podczas swojej dorocznej konferencji podsumowującej wyniki finansowe, zdradził plany dalszego zwiększania produkcji. Rzucił przy tym, że "dobrze do tego nadawałaby się fabryka w Osnabrück". Odniósł się on w ten sposób do zakładów Volkswagena, nad którymi jeszcze w grudniu wisiało realne widmo zamknięcia.
Zobacz także
Papperger nie powiedział, czy myśli o zakupie tej fabryki, czy wykorzystaniu jej w ramach podwykonawcy. Niezależnie od finału nie byłby to odosobniony przypadek: rozwijający się na rekordową skalę i notujący ogromne zyski niemiecki przemysł zbrojeniowy intensywnie szuka nowych miejsc produkcji i rąk do pracy.
W jednym i drugim przypadku jego naturalnym obszarem poszukiwań jest zbliżona technologicznie, a przy tym mierząca się z nadpodażą motoryzacja. W trend ten wpisuje się już sam Rheinmetall, który na potrzeby sektora obronnego zmienia profil działalności swoich dwóch własnych fabryk z branży samochodowej.
Prezes Blume w swoim wystąpieniu zaznaczył, że "w obecnej sytuacji geopolitycznej działanie Niemiec i Europy jest absolutnie uzasadnione. Musimy inwestować więcej, by znów poczuć się bezpiecznie". Oświadczenie to można potraktować jako pokłosie pogróżek administracji Donalda Trumpa dotyczących opuszczenia przez USA struktur NATO, które doprowadziły do wytyczenia przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen w zeszłym tygodniu historycznego planu zainwestowania w najbliższych latach aż 800 miliardów w europejską obronność.