Rolls-Royce Boat Tail to jacht na drogę. Trzy sztuki budowano w tajemnicy przez 4 lata
W ostatnich latach Rolls-Royce znacznie odmłodził się wizerunkowo. Brytyjczycy pokazali SUV-a Cullinan, wycelowaną w miłośników hip-hopu linię Black Badge i nowego Ghosta z Apple CarPlay. Ale nie zapominają o swoich tradycjach. Właśnie pokazali zbudowany na indywidualne zamówienie kabriolet, który można uznać za powrót do najlepszych tradycji marki.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Usługi budowy nadwozi na indywidualne zamówienie, z włoska zwane carrozzeria, a z angielska coachbuild, w dawnych czasach były normalną praktyką dla luksusowych producentów samochodów. Firmy takie jak Ferrari, Bugatti czy Rolls-Royce budowały często tylko podwozia, na które nakładano nadwozia i wnętrza "szyte na miarę" pod właściciela.
Takie ręcznie wykonywane karoserie po II wojnie światowej zostały ostatecznie wyparte przez bardziej wydajne, masowe techniki produkcji, ale stosowane w ostatnich latach innowacyjne materiały oraz nowe technologie tłoczenia blach i druku 3D – oraz coraz większe budżety klientów na wyjątkowe auta – pozwalają powrócić do złotych czasów coachbuildingu.
Prym w tych egzotycznych usługach, gdzie indywidualizacja nie oznacza zmiany koloru pasów bezpieczeństwa czy dodania spojlera, a zbudowanie całego auta "od A do Z" pod dyktando klienta, ponownie wiedzie Rolls-Royce. W 2017 roku brytyjska marka zaprezentowała zbudowany w jednej sztuce model Sweptail. Z ceną 13 mln dolarów było to najdroższe nowe auto w historii.
Pomysł na budowę tak ekstrawaganckich wozów na tyle spodobał się zarówno samej marce, jak i jej klientom, że po powstaniu Sweptaila do Goodwood zgłosiło się trzech kolejnych, którzy mieli akurat zaskakująco zbieżne życzenie. Brzmiało ono: "poproszę o coś, czego świat nie widział. Tylko żeby tym razem było ze składanym dachem".
Brytyjczycy posłuchali i od 2017 pracowali nad kabrioletem, który widać tutaj. Boat Tail to otwarta wersja flagowej limuzyny Phantom z zupełnie nowym projektem nadwozia. Wszystkie trzy egzemplarze zostaną wykończone zgodnie z życzeniami klientów. Cena nie została ujawniona, ale można się spodziewać, że nie będzie to promocja, biorąc pod uwagę, że sam Rolls-Royce twierdzi, że to projekt jest bardziej złożony od Sweptaila.
Na potrzeby tego zbudowanego w trzech sztukach modelu zaprojektowano i wytworzono aż 1813 nowych części. Wśród nich pojawił się między innymi zegarek szwajcarskiej firmy Bovet 1822, który ma dwa cyferblaty: jeden do noszenia na ręku, drugi do zamontowania na desce rozdzielczej auta. Do osobliwych opcji można zaliczyć również zamontowaną w aucie lodówkę pod wymiar butelki ulubionego szampana właściciela auta, Armand de Brignac (nie musicie guglować – 1850 zł za butelkę).
Warto być jego znajomym, bo za kabiną pasażerską zamontowano coś, co Rolls-Royce określa jako "pakiet rozrywkowy dla przyjaciół i rodziny właściciela". Jest to barek z obrotowymi stolikami i wyjmowanymi stołkami. Siedząc na nich, będzie się można skryć pod zaprojektowanym specjalnie dla tego auta parasolem, który ten jeden raz nie służy do ochrony przed deszczem, a słońcem. Jeśli jednak deszcz się pojawi, to właściciel będzie miał do dyspozycji dach o oryginalnym projekcie nawiązującym do gotyckich świątyni.
Boat Tail zwiastuje kolejne unikatowe projekty tej marki, jako że wraz z tym modelem debiutuje nowy oddział marki Rolls-Royce Coachbuild, w którym budowane będą w tajemnicy przed zewnętrznym światem kolejne równie ekstrawaganckie i luksusowe auta.