Palił 1150 litrów na setkę. Dziś Terex 33‑19 Titan jest atrakcją turystyczną
350 ton ładowności i 3300 KM mocy to tylko niektóre z imponujących parametrów Terexa Titana. Amerykańskie wozidło, choć doczekało się zaledwie jednego egzemplarza, było gwiazdą ciężkiego transportu ostatnich dekad XX wieku.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Wiele osób zapytanych o największe wywrotki na świecie w pierwszej kolejności wymieniłoby zapewne produkty Caterpillara lub białoruskie BiełAZy. Warto jednak pamiętać również o amerykańskiej firmie Terex, która ma na koncie wyjątkowego Titana 33-19. To jednostkowy egzemplarz, który nigdy nie trafił do seryjnej produkcji. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdominowaniu księgi rekordów Guinnessa na długie lata.
O tej wyjątkowej maszynie przypomnieliśmy sobie za sprawą artykułu opisującego historię marki Terex, który ukazał się w portalu 40ton.net. Titan 33-19 był jedną z ciekawszych konstrukcji amerykańskiego producenta. Parametry tego trzyosiowego wozidła robią wrażenie po dziś dzień. 20,35 m długości, 7,8 m szerokości i 6,88 m wysokości mówią same za siebie.
BIGGEST TRUCK IN THE WORLD! - TITAN 33-19
Sam pojazd w pełnej gotowości do jazdy ważył około 260 ton, a jego ładowność sięgała imponujących 350 ton. Mimo wysokiej masy i wymiarów cechował się jednak niezłą zwrotnością. To dlatego, że wszystkie osie były skrętne. W przypadku przednich kół, aż do 71 stopni. Oczywiście taki potwór potrzebował też odpowiedniego napędu.
Producent zastosował potężnego, 169-litrowego diesla V16 od GM Electro-Motive Division. 3300-konna jednostka była generatorem dla 4 elektrycznych silników zamontowanych przy kołach. Ilość produkowanej energii mogłaby zasilić ponad 3000 domów. Jak nietrudno się domyślić, Titan 33-19 potrzebował sporo paliwa. Średnio 5 galonów na każdą przejechaną milę, co w przeliczeniu daje 1150 litrów na 100 km. Pewnie dlatego bak mieścił aż 3232 litry oleju napędowego.
Premiera prototypu w 1973 roku miała być tylko wstępem do seryjnej produkcji z ówczesną ceną 1,5 mln dolarów za sztukę. Biorąc pod uwagę inflację, dziś byłaby to 4-krotnie większa kwota. Ostatecznie jednak skończyło się na jednym, przedprodukcyjnym egzemplarzu, który zasilił flotę firmy górniczej Kaiser Steel i służył tam do początku lat 90.
Wyeksploatowaną maszynę następnie odrestaurowano i usunięto z niej silnik. Od tego czasu stanowi atrakcję turystyczną w kanadyjskim Sparwood, w Kolumbii Brytyjskiej. Nie byle jaką. W końcu to jedno z największych wozideł historii, które do 1998 roku było rekordzistą Guinnessa w kategorii największej ładowności. Potem pojawił się Caterpillar 797 i BiełAZ 75710.