Włoska marka z kłopotami. Skrzętnie ukrywali swoje pochodzenie
Jak to powiedział kiedyś Hammond w kwestii informowania o emisji spalin: "przecież to Włosi, po prostu skłamią". Tym razem nie kłamali, a po prostu konsekwentnie unikali informowania o prawdziwym pochodzeniu swoich samochodów.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Choć ciężko to przyjąć do wiadomości, nie wszyscy muszą znać się na motoryzacji, a tym bardziej znać pochodzenie samochodów, nawet tych, którymi jeżdżą. Przypuszczalnie wielu posiadaczy modeli Volvo nie ma pojęcia, że tak nie do końca są szwedzkie. Włoskie DR Automobiles poszło jednak o krok dalej i teraz mogą mieć z tego powodu kłopoty.
Kiedy wejdziecie na stronę marki, pod logotypem w lewym górnym rogu zobaczycie kolory włoskiej flagi. Z kolei motto "Una Storia Italiana" (Włoska Historia) brzmi dumnie i jasno sugeruje, że we krwi twórców zamiast krwi płynie wino. Ba, w przekazach marketingowych podkreślana jest nawet "włoska produkcja". Plot twist? Pod słowem "produkcja" kryje się montaż chińskich samochodów Chery, BAIC i JAC z nowym grillem i zmienionym logotypem.
W ten sposób DR Automobiles funkcjonuje od 2006 roku. Co się zmieniło? Skala. Przez pierwsze dziewięć miesięcy tego roku sprzedali 24 200 samochodów. Kuszą dostępnością, wariantami z LPG i oczywiście niską ceną, stając się istotnym graczem na rynku i lądując w świetle jupiterów. Dlatego sprawą zajmie się teraz Włoski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (AGCM), który sprawdzi, czy klienci byli świadomi prawdziwego pochodzenia samochodów.