Nareszcie prawdziwe Mansory. Mercedes-AMG G63 Pickup to kwintesencja ich tuningu
Projekty Mansory - przygotowane na tegoroczną Genewę - okazały się zaskakująco zachowawcze, jak na tego tunera. Poza jednym wyjątkiem. Jest nim prezentowany Mercedes-AMG G63 Pickup, który został stworzony we współpracy z niemieckim domem mody Philipp Plein.
06.03.2020 | aktual.: 22.03.2023 12:23
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Można by rzec, że to idealne połączenie. Mansory i Philipp Plein, choć działają w różnych branżach, reprezentują ten sam styl, często przekraczający granice dobrego smaku. Prezentowany Mercedes jest na to najlepszym dowodem. Trudno przejść obok niego obojętnie, ale jeszcze trudniej stwierdzić, że chciałoby się nim jeździć.
Zobacz także
To zdecydowanie auto dla ludzi, którzy uwielbiają zwracać na siebie uwagę. Podobnie jak ubrania Pleina. Wszystko jest jednak kwestią gustu (lub jego braku). Czas przejść do konkretów.
Na uwagę zasługuje zapewne fakt, że prezentowana G-klasa jest pickupem - w dodatku dwudrzwiowym. Nie mieliśmy jeszcze okazji oglądać najnowszej odsłony modelu w takiej właśnie wersji nadwozia, a trzeba przyznać, że jest ona bez wątpienia dużą zaletą projektu. Drugą jest napęd - 4-litrowe V8 zostało podkręcone do imponujących 850 KM mocy i 1000 Nm maksymalnego momentu obrotowego. By osiągnąć taki wynik, zastosowano znacznie wydajniejsze doładowanie i wydech oraz oczywiście odpowiednie oprogramowanie.
Nadwozie ubrane w agresywny pakiet aerodynamiczny z włókna węglowego budzi natomiast mocno mieszane uczucia. Militarny styl, w jakim je wykończono, tworzy osobliwą kompozycję z 24-calowymi felgami ubranymi w opony o niskim profilu. Nie brakuje tu również czerwonych wstawek z logo Philipp Plein zamiast gwiazdy Mercedesa.
Na tym jednak nie koniec. Tuner zajrzał bowiem także do wnętrza, które zyskało ambientowe, czerwone oświetlenie i podsufitkę upstrzoną diodami LED - ci, którzy pamiętają, jak wyglądała rodzima scena tuningowa 15 lat temu, mogą poczuć ukłucie nostalgii. Z tą różnicą, że to nie Opel Calibra, a terenówka za 2,4 mln zł - na tyle bowiem Mansory wyceniło swoje dzieło. Jacyś chętni?