Jak trzy farelki. Tyle energii zimą "traci" elektryk
Samochód elektryczny zużywa więcej energii zimą – to normalne. Kolejne generacje układów elektrycznych i napędowych pokazują jednak, że problem dużej konsumpcji prądu staje się coraz mniejszy.
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Żaden układ napędowy nie jest tak podatny na temperaturę zewnętrzną jak ten w "elektryku". Z drugiej jednak strony w Norwegii 95 proc. nowych aut jest na prąd, w Szwecji – prawie jedna trzecia. Czyli da się. Jednak to zimą najlepiej widać jak dużo prądu pobiera ogrzewanie.
Przykładowy samochód elektryczny Volkswagena ma na pokładzie grzałkę o mocy 6 kW. To tak, jakby włączyć trzy "farelki" na maksymalną moc. Dlatego też jeżdżąc po mieście, na bardzo krótkim odcinku, podczas pierwszych kilometrów jazdy, gdy ogrzewanie pracuje z maksymalną mocą, zużycie zimą może być wyższe nawet trzykrotnie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Gdy auto jest rozgrzane, przy prędkości autostradowej 140 km/h, ogrzewanie powoduje wzrost zużycia energii o około 3 proc. (dla ID. 7 jest to 0,8 kWh/100 km). Więcej auto zużyje, jeśli włączymy przygotowanie baterii do ładowania – ale wówczas będzie ładowało się z pełną mocą, skracając czas spędzony przy ładowarce nawet o 40 proc.
Technologia bateryjna się rozwija, ale cały proces trwa bardzo powoli. Pierwsze elektryki pokroju VW e-Up! miały ważący 230 kg akumulator, który miał pojemność 18,8 kWh. Gęstość energii to 0,08 kWh/kg.
Przenieśmy się do współczesnego salonu, a tam stoi auto oparte na platformie PPE (Premium Platform Electric). Akumulator waży już 590 kg, ma pojemność 100 kWh, a gęstość energii to 0,17 kWh/kg. Prawdziwą rewolucję ma przynieść stały elektrolit, który mógłby sprawić, że ten współczynnik wyniesie nawet 0,46 kWh/kg. Tyle tylko, że na drogach dopiero pojawiają się pierwsze prototypy z takim rozwiązaniem.
W styczniu 2025 roku ponad połowa zarejestrowanych samochodów w Polsce miała układ hybrydowy. Jednostki "czysto" benzynowe to 32 proc. rynku, a diesel stanowi już mniej niż 10 proc. rejestracji. Hybrydy typu plug-in stanowią 3,5 proc. sprzedaży, a elektryki zaledwie 2,5 proc.