Test: Suzuki Jimny 5d z automatem za 181 900 zł – czy to już nie przesada?
Zalogowani mogą więcej
Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika
Niedawno Filip Buliński recenzował pięciodrzwiowe Jimny na łamach Autokultu. Zasadniczo ze wszystkim co napisał się zgadzam, więc nie ma co kopiować jego testu – skupmy się na dwóch największych różnicach pomiędzy testowanymi przez Filipa i moim egzemplarzami, czyli skrzyni biegów i wyposażeniu.
Testowane przez Filipa Bulińskiego Jimny to była wersja GL, a moja – GLX. Różnica to automatyczna klimatyzacja, zamiast manualnej, tempomat, diodowe reflektory, zamiast halogenowych i automatyczna skrzynia biegów. Najistotniejszą jest oczywiście ta ostatnia, ale o niej później.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Drogo i niedrogo
Zacznę od tego, że za taką topową wersję – tu już nie ma niczego, co można dokupić poza akcesoriami – trzeba w Iconic Motor zapłacić 181 900 zł plus 3000 zł za lakier dwukolorowy, np. z czarnym dachem. Dużo i niedużo.
Z jednej strony ta cena za tak małe i proste auto wydaje się być wprost absurdalna, ale niespełna dwa razy większa Toyota Land Cruiser kosztuje ponad dwa razy więcej. Wiadomo, że ma lepsze wyposażenie, ale koniec końców jeśli szukasz taniej terenówki, którą mogą pojechać cztery osoby, to Land Cruiser jest trochę przerostem i treści, i formy. Przypomnę jeszcze, że w czasach boomu na Jimny, niektóre były wystawiane właśnie za tyle.
Można też patrzeć na to przez pryzmat trzydrzwiowego Jimny, który był jeszcze niedawno oferowany w Polsce w specyfikacji ciężarowej. Obecnie takie auto (również nowe, ale z prywatnego importu) można kupić za ok. 110-120 tys. zł. Różnica 60-70 tys. zł za dodatkową parę drzwi, kanapę i większy bagażnik to dużo. Ale z drugiej strony, tego nie da się w żaden sposób dorobić czy dokupić.
I jeszcze jedna rzecz – zanim porównacie ofertę Iconic Motors z mniejszymi prywatnymi importerami takich samochodów z Bliskiego Wschodu, podejdźcie do tematu jak przeciętny klient.
Iconic Motor nie żąda zaliczki 50 proc. zanim zobaczycie auto, nie oferuje samochodów tylko za gotówkę, zapewnia normalne finansowanie, a do tego gwarancję na dwa lata i 100 tys. km. Co prawda nie taką jak ta zapewniana importera generalnego Suzuki, ale jest podmiotem, do którego można mieć roszczenia w razie problemów. Choć usterka z powodu wady fabrycznej to akurat ostatnia rzecz, jaka może się w tym samochodzie przytrafić, ale jednak. I co też istotne, w Iconic Motors bardzo luźno podchodzą do tematu modyfikacji pojazdu. Wręcz do tego zachęcają i współpracują z przynajmniej dwiema firmami, które mogą je wykonać.
A teraz o samym aucie
Tak jak wspomniałem, chcę się skupić głównie na różnicach pomiędzy wersjami GL z manualem i GLX z automatem. Więc dwie istotne sprawy. Pierwsza to światła, które w technologii diodowej są warte dopłaty. To znaczy, że jeśli zastanawiasz się czy warto dopłacić te 10 tys. zł za wersję GLX, a zamierzasz dużo jeździć, to tylko z powodu tych świateł warto. Nie tylko świecą znacznie lepiej niż halogenowe – one są po prostu bardzo dobre. Tym akurat Jimny nie odstaje od aut za 300 tys. czy 400 tys. zł.
Kolejna, nieduża różnica to obecność tempomatu. Co prawda nie jest on adaptacyjny, a samochód nie jest marzeniem na długie trasy, ale jednak to praktyczne rozwiązanie. Jest też automatyczna klimatyzacja, ale moim zdaniem w Suzuki Jimny pozostaje bez znaczenia. Jak ktoś koniecznie tego chce, to w porządku - ja bym się na to specjalnie nie napinał. Jednak taki kompletny pakiet wyposażenia w cenie 10 tys. zł to moim zdaniem dobra oferta.
A co z automatem, za który trzeba dopłacić 8000 zł? Tu jest sprawa dyskusyjna, bo skrzynia manualna w Jimny jest w porządku. Ma trochę za krótkie przełożenia, ale automat niczego więcej tu nie wnosi.
Zestopniowanie jest inne, zmieniono też przełożenia w reduktorze i mostach, ale na koniec dostajemy dokładnie to samo – za krótkie przełożenie finalne, które sprawia, że jazda z prędkościami powyżej 100 km/h to po prostu dużo hałasu i wysokie obroty, a co za tym idzie wysokie spalanie.
To potrafi rozczarować, jeśli będziecie podróżować szybciej. Przy prędkości stałej 100 km/h uzyskałem wynik 8,9 l/100 km, w warunkach deszczowych i na terenowych oponach Yokohama Geolandar AT. W przypadku opon szosowych byłby to pewnie wynik w okolicach 8 l/100 km. Jadąc krajówką można uzyskać wyniki do ok. 7 l/100 km, ale w codziennym użytkowaniu auta zawsze będziemy oscylować wokół wartości 9 l/100 km.
Jazda, a właściwie ruszanie z miejsca i rozpędzanie wyglądają tak, że po jedynce zaraz dostajemy drugi bieg, potem długo czekamy na trzeci i na czwórkę też trzeba sporo czekać. I to jest koniec, bo więcej przełożeń nie ma.
Do tego trzeba się przyzwyczaić, bo różnica między drugim i trzecim biegiem jest nienaturalnie duża, więc w wielu sytuacjach albo będziemy jechać na dwójce trochę niekomfortowo długo, albo na trójce, czekając na redukcję. Natomiast i tak jedyne co w praktyce będzie przeszkadzać, to wysokie obroty na czwartym biegu. Przy prędkości 100 km/h mamy aż 3000 obr./min. Przy prędkości (licznikowej) 120 km/h obrotomierz pokazuje wartość 3500.
Sama przekładnia może i nie błyszczy zestopniowaniem, ani też reakcją na dodanie gazu, ale jest to konstrukcja uznawana za niezniszczalną. W trudnym terenie pomaga, zwłaszcza osobom bez doświadczenie no i eliminuje ryzyko uszkodzenia sprzęgła czy mechanizmu zmiany biegów. To coś, za co moim zdaniem warto dopłacić.
Prowadzenie to największa zaleta wersji pięciodrzwiowej
Najbardziej jednak warto dopłacić za wariant pięciodrzwiowy. W Iconic Motor jest to różnica 28 tys. zł. Bardzo dużo, ale poza większą przestrzenią z tyłu i w bagażniku oraz dodatkową parą drzwi dostajemy samochód, którym jeździ się o niebo lepiej niż wariantem trzydrzwiowym.
Nie, zapomnijcie o prowadzeniu rodem z SUV-a czy nawet nowoczesnej terenówki. Jimny na zakrętach nadal zachowuje się dość topornie, a amortyzatory działają tak, jakby pochodziły z poprzedniej epoki. Jak olejowe. To nie o takie różnice chodzi.
Chodzi o wyższe prędkości, bezpieczeństwo i komfort jazdy. Trzydrzwiowym Jimny nigdy nie miałem odwagi rozpędzić się powyżej licznikowych 120 km/h. Pięciodrzwiowym jechałem z maksymalną prędkością dozwoloną na autostradzie i auto prowadziło się pewnie. To nie jest duża różnica - ona jest gigantyczna.
Dodatkowo na zakrętach, na śliskim asfalcie Jimny z dłuższym rozstawem osi jest dużo bardziej stabilne, ma znacznie mniejszą tendencję do poślizgów. Pomimo pewnych wad wynikających z konstrukcji, jeśli myślisz o zakupie autq do jazdy na co dzień, to pięciodrzwiowe Jimny może już nie jest tak urocze, ale przynajmniej nie będziecie się bać każdego opadu śniegu, wyprzedzania ciężarówek na autostradzie czy zakrętów, w które weszliście zbyt odważnie.
No i trzecia rzecz wynikająca z większego rozstawu osi to komfort. Krótka wersja skacze jak piłeczka, pięciodrzwiowa nie. Po prostu nie podskakuje, bo zachowuje się jak normalny, choć wciąż nieduży samochód.
Podsumowując, mamy tu różne opcje, bo Iconic Motors oferuje krótkie i długie Jimny - łącznie siedem wariantów. Najtańszy kosztuje 135 900 zł (krótkie GL z manualem). Możemy dopłacić 28 000 zł za wersję długą i to jest moim zdaniem najlepszy wybór. Wolałbym to, niż krótkie z automatem czy/oraz z wyposażeniem GLX.
Na drugim miejscu jednak postawiłbym na wyposażenie (dopłata 10 000 zł), głównie z powodu świateł i tempomatu i na końcu wybrałbym na automat. Oczywiście mówimy o normalnym użytkowaniu, na co dzień. Jeśli Jimny ma być tylko terenówką i niczym innym, postawiłbym na krótkie z automatem i dołożył ledbara.
- Normalna praktyczność samochodu (poza homologacją na cztery osoby)
- Spora przestrzeń w kabinie i bagażniku (jak na tak mały samochód)
- Bardzo dobre światła (tylko w wersji GLX)
- Znakomite właściwości terenowe
- Rozsądne zużycie paliwa jak na terenówkę
- Tylko ok. 330 kg ładowności
- Homologacja na cztery osoby
- Wciąż kiepskie właściwości jezdne, choć o niebo lepsze od wersji trzydrzwiowej
- Mimo wszystko cena jest dla wielu zaporowa
Pięciodrzwiowe Jimny już po pierwszym wyjechaniu na autostradę uświadomiło mi, że nie jest tylko inną wersją - to inne auto. Na tyle inne, że nie da się nawet porównać z wariantem trzydrzwiowym. Prowadzi się o niebo lepiej, jest praktyczne na co dzień i właściwie staje się normalnym samochodem. A jednocześnie jest wciąż terenówką, najtańszą na rynku z zamkniętym nadwoziem i potencjalnie najmniej awaryjnym nowym samochodem, jaki można obecnie kupić.